MARDIN - OPIS RASY, HODOWLA I TRENING
Cześć wiadomości dotyczących rasy opisałem w artykułach o taklach, ponieważ jednak kilka zawartych tam informacji uważam za nieścisłe, odniosę się do nich na końcu tego opisu*.
Najczęściej zarówno w Turcji, jak i wśród hodowców innych rejonów Świata, różnorodne odmiany takli określane są wspólną aczkolwiek błędną nazwą "mardin".
Zaliczane są one do grupy gołębi akrobatycznych - bijów. Podczas lotu, gołębie tej rasy, muszą wykonywać elementy charakterystyczne dla bijów: pionowy słupek podczas wznoszenia, wywrotki przez plecy, wydawać odgłos trzaskania skrzydłami, muszą być sprawne i dość wytrwałe w locie.
Nazwa mardin przylgnęła zwyczajowo do wszystkich odmian takli, gdyż właśnie mardin jest odmianą najdoskonalszą i najlepiej reprezentujący tą rasę gołębi w locie. Jednak na mojej stronie nazwę mardin będę zawsze używał tylko w odniesieniu do czystej odmiany z tureckiego miasta Mardin. W mieście Mardin i okolicach tego miasta wyhodowano gołębie z: dawnych miejscowych takli; długo latającej i długołapciastej rasy bijów z Mardin; czarnych z białymi piętnami bijów z Mosulu i takli hodowanych w Urfie, które charakteryzowały się częstymi nalotami na gołębnik. Dopracowano i utwierdzono styl lotu, zwracając uwagę na kilka charakterystycznych elementów podczas lotu akrobatycznego, które gołębie bezwzględnie muszą wykonywać w powietrzu, jeśli chcą być dołączone do stada hodowlanego i być zaliczone do grona wybitnych egzemplarzy tej rasy.
Rygorystyczne przestrzeganie tych zasad lotu przez hodowców z Mardin i okolicznych miejscowości, stosowane kiedyś, nadal jest kontynuowane. Dlatego gołębie, z miast Mardin, czy Midyat są postrzegane w Turcji i wśród hodowców tej rasy na Świecie, jako bezcenne we własnej hodowli.
W Turcji mardin nazywane są także oyun kuşu i hava kuşu, ze względu na lot (oyun - gra, zabawa; kuş - ptak; hava - powietrze).
Nie każda takla może być zaliczana do oyun kuşu, bowiem tylko gołębie wykonujące atak na gołębnik, kombinacje wywrotów i słupków można nazywać oyun kuşu. Tak, więc każdy oyun kuşu to takla, lecz nie każda takla to oyun kuşu. Określenie hava kuşu dotyczy ogólnie gołębi lotnych, tak, więc takla to hava kuşu, każdy oyun kuşu to także hava kuşu, lecz znowu nie każdy hava kuşu to oyun kuşu.
Krótko mówiąc, oyun kuşu to najdoskonalsza odmiana lotnej takli i właśnie taki typ prezentują prawdziwe gołębie mardin. Informacje na ten temat można także znaleźć w regulaminie lotów hodowców z Mardin, który umieściłem na mojej stronie.
Wygląd gołębi pod względem struktur upierzenia głowy i koloru upierzenia jest drugorzędny. Cenione są na równi gołębie gładkogłowe, z przednim czubem, z koronką, lub z przednim czubem i koronką. Zdarzają się też gołębie z "wąsami" i innymi dodatkowymi elementami struktury upierzenia głowy. Przedni czub, nie musi mieć żadnego konkretnego kształtu i czasami jest to tylko mały "wirek" lub tylko nieco, jakby zmierzwione piórka.
Kolor upierzenia, również nie ma żadnego znaczenia z punktu widzenia lotności. Równie dobrze latają gołębie niebieskie, jak i niebieskopłowe, niebieskie grochowe lub kawowopłowe i inne. Zdarzają się też gołębie całkowicie białe, lub czarne, kawowe, z pojedynczymi lub kilkoma białymi piórami w skrzydłach, czy w ogonie. Występują także gołębie o rysunku srokatym (nie sroczym).
Hodowcy, którzy są kontynuatorami hodowli mardin wypracowanych przez kilka pokoleń swoich przodków, mają na gołębnikach utrwalony typ gołębi i często w podobnym kolorze upierzenia, kolorze oczu, oraz innych cechach charakterystycznych dla danego "szczepu". Takie gołębie określane, jako gołębie "starej krwi" są często rozpoznawalne nawet po drobnych cechach koloru upierzenia np. po lekkim zbrązowieniu czarnych pasów itp.
W dużych miastach Turcji, ze względu na trudne warunki do hodowli gołębi i ich lotowania, są coraz częściej hodowane ciekawie wybarwione odmiany takli takie jak choćby zil arap, miro, şarabi (szarabi), sari saddami, risasi, gümüş kaplama, czy altinbaş kaplama. Nie mają one jednak takich cech lotności i umiejętności akrobatycznych jak klasyczny mardin, sivas, czy urfa. Niektóre z tych odmian to, hava kusu, które zostały wypracowane z pierwotnych tureckich takli w Iraku i Syrii.
U gołębi lotnych większą uwagę zwraca się na właściwą budowę ciała - korpusu, oraz lotek, sterówek, obfitości i jakości pozostałych piór. Nogi porośnięte są krótkimi piórkami na skokach i części palców, z niewielkimi, (lecz nie zawsze i nie koniecznie) bufami zwanymi też nożyczkami. Oczy są z jasną, lub lekko zaróżowioną tęczówką. Nie jest to jednak cecha, według której robiona byłaby selekcja i taki kolor tęczówki zdarza się też u innych odmian takli, chociaż na przykład u odmiany sivas spotykana jest tęczówka bardziej pomarańczowa, a u ankary bardziej żółta.
Lot mardin jest podobny do lotu innych takli, jednak wszystkie jego elementy są doskonalsze. Najczęściej lot odbywa się na średniej wysokości. Gołąb po wyjściu na pole startowe (wyznaczony teren przed gołębnikiem), zrywa się sam do lotu, lub czeka na sygnał hodowcy. Podczas wzlotu powinien się ustawić "twarzą" w jedną stronę i wznosić się pionowo (nie pod skosem). Podczas tego wznoszenia gołąb powinien wykonać kilka fikołków. Po ostatnim fikołku może nieco obniżyć pułap lotu i rozpocząć lot krążący (ptak spaceruje, rozgrzewa się, grzeje się). Lot krążący trwa około 20 minut, w tym czasie mardin może odlatywać nawet do około 2 kilometrów od gołębnika. W pewnym momencie, po kolejnym odlocie, ptak zaczyna nalatywać na gołębnik lotem przypominającym atak sokoła, jakby atakując gołębnik (tzw. wrzucanie). Silnie złożone skrzydła, ułożone przy tułowiu (gołąb składa - "zamyka" skrzydła), czasami słychać świst powietrza ciętego przez gołębia. Im z dalszej odległości gołąb leci z zamkniętymi skrzydłami (wrzuca się), tym lepiej. W odległości 1 - 3 metrów od gołębnika (zazwyczaj każdy gołąb ma swój punkt, na który nalatuje i od którego rozpoczyna wspinaczkę), ptak rozpościera skrzydła, wykonuje pierwszy charakterystyczny fikołek (taban takla) i wznosząc się pionowo, co kilka metrów wykonuje fikołek (im ich więcej i im fikołek jest ciaśniejszy tym lepiej) wznosząc się tak na około 50 - 80 metrów (im dłużej wzlatuje tym lepiej). Wznoszenie zakończone powinno być również fikołkiem. Po ostatnim fikołku ptak nieco obniża pułap i wykonuje lot okrężny odlatując znowu na znaczną odległość. Po około 5 minutach znowu rozpoczyna nalatywanie na gołębnik.
Takie przedstawienie trwa około 2-4 godzin. Hodowcy z Mardin nie stawiają sobie za cel uzyskania jak najdłuższego lotu takli. Preferują lot do 4 godzin, lecz z wykonanymi perfekcyjnie wszystkimi elementami akrobatycznymi. Często nalatujący i dobrze (często i ciasno) wykonujący fikołki ptak, męczy się bowiem szybciej, niż gołąb długo latający, lecz rzadko wykonujący akrobacje. Można bez problemu wyselekcjonować gołębie dłużej latające, lecz odbije się to na pokazie akrobatycznym. Według hodowców z Mardin i Midyat w czasie jednego lotu wytrenowany gołąb musi wykonać przynajmniej 10 powtórzeń kolejno po sobie następujących akrobacji (nalot, słupek, odlot). Kończąc lot ptak powinien również zlecieć pionowo w dół i przed lądowaniem wykonać, choć jeden fikołek. Lądowanie powinno się odbyć w miejscu startu gołębia do lotu.
Opisany styl lotu powinien być przestrzegany we wszystkich jego elementach, gdyż nadmierna tolerancja i łagodne traktowanie błędów prowadzi w dłuższej perspektywie do degeneracji stada. Oczywiście opisany został ideał, do którego każdy hodowca mardin, poprzez pracę hodowlaną i trening ptaków, powinien uporczywie dążyć.
Hodowla i utrzymanie mardin, w przeciwieństwie do treningu, jest stosunkowo proste.
Gołębnik - Do hodowli wystarczy niewielki gołębnik, gdyż rasa ta dobrze czuje się w stadzie. Nie jest nadmiernie wojownicza i pojedyncza para nie potrzebuje dużego terytorium dla siebie. W takich mniejszych gołębnikach ptaki są łagodniejsze, mniej płochliwe i hodowca ma z nimi lepszy kontakt. Niezbędne są, co najmniej dwa gołębniki lub rozdzielne przedziały, jeden dla stada hodowlanego i drugi dla lotowego. Najlepiej jednak, gdy gołębników (przedziałów) jest więcej, jest wtedy możliwość rozdzielania gołębi na mniejsze stada w zależności od potrzeb hodowcy. Pod względem ilości przedziałów - gołębników, można wzorować się na gołębnikach do hodowli tipplerów angielskich z wyjątkiem stosowania wylotów. Gołębnik musi mieć dobrą wentylację, a jeśli wypróbowane stado zarodowe nie jest wypuszczane na swobodę, musi mieć obszerną wolierę.
Dla stada lotowego i młodych przyzwyczajanych do lotu, najlepsze są niewielkie gołębniki, z których gołąb wychodzi na zewnątrz bezpośrednio przez otwarte drzwi, a nie wylatuje przez wylot-okienko. Wiąże się to z techniką oswajania młodych gołębi i treningiem lotowym w okresie późniejszym. Idealnie, jeśli poziom podłogi i wejścia do gołębnika jest tylko nieznacznie powyżej terenu przed gołębnikiem, wtedy gołębie wchodzą i wychodzą przez otwarte drzwi gołębnika bezpośrednio na pole lotowe. Podobne gołębniki stosowane są również na Bałkanach np. dla rollerów macedońskich.
Warto jednak zamontować dodatkowe wejście (wlot) dla gołębi, które dłużej latają, a hodowca nie ma już czasu, aby dopilnować wejścia gołębia do gołębnika. Dotyczy to również gołębi długo zlatujących z dachu. Takie gołębie często próbują zlecieć z dachu, ale każda taka próba kończy się fikołkami i wzlotem w górę, po czym ptak siada na miejsce, z którego wzleciał. W tej rasie, takie zachowanie pojedynczych gołębi jest jak najbardziej normalne i często dotyczy gołębi bardzo dobrych w locie. W Turcji, aby umożliwić takim gołębiom zejście do gołębnika (na wyznaczony poziom), stosuje się przy dachach, murkach i tarasach zwykłe drabinki. Należy tak zbudować awaryjne wejście dla gołębi, aby nie dostał się do środka drapieżnik. Może to być wejście do izolowanej klatki w gołębniku, lub osobnego pomieszczenia - bez gołębi.
Ważne jest, aby gołębniki dla gołębi akrobatycznych nie były: wilgotne; duszne; przegrzane (nie muszą też być ocieplane, a nie mogą być ogrzewane. Izolacja może być wskazana tylko ze względu na nadmierne nagrzewanie się gołębnika); z przeciągami (gołębnik może stanowić nawet zadaszona i osiatkowana przestrzeń, jednak z możliwością schowania się gołębia w czasie silnego wiatru lub mrozu); absolutnie nie mogą mieć silnego zapylenia gdyż doprowadza to do schorzeń worków powietrznych, płuc i tym samym do zmniejszenia wydolności lotowej.
Temat zapylenia jest często lekceważony, a właśnie szczególnie u gołębi lotnych należy na to zwrócić uwagę. Płuca są połączone z cienkościennymi workami powietrznymi, które wnikają nawet do kości pneumatycznych ptaka. Worki te uczestniczą w procesie oddychania, pomagają schładzać organizm podczas dużego wysiłku i podobnie jak kości pneumatyczne zmniejszają ciężar właściwy ptaka.
W moich gołębnikach mam tylko ruszt na regałach, lecz uważam za bardzo pozytywne stosowanie rusztu, o odpowiednim wymiarze oczek i z właściwego materiału, w całym gołębniku. Stosowanie rusztu, nie ma na celu doprowadzenia do rzadszego sprzątania i ruszt nie powinien być montowany w tym celu. Dzięki zastosowaniu rusztu, drobne cząsteczki pyłu, kurzu opadają pod ruszt i dzięki temu ptaki nie wzniecają pylenia podczas poruszania się w gołębniku. Gdy w gołębniku tradycyjnym ptaki przelatują, lub zaczynają w miejscu machać skrzydłami, widać w smugach światła olbrzymie ilości takich drobinek w powietrzu, a pod ścianami gołębnika gromadzący się pył.
W gołębnikach należy unikać stosowania nadmiernych ilości elementów wyposażenia dodatkowego, jak karmniki, poidła itp. Wyposażenie to należy ograniczyć do minimum i umieszczać w takich miejscach, aby ptaki wykonujące również ewolucje w gołębnikach, nie kaleczyły się, lub nie zabiły o te przedmioty.
Gołębnik powinien być zbudowany bez wystających w jego wnętrzu różnych sterczących belek, haczyków, gwoździ itp. elementów mogących również zaszkodzić ptakom.
Ponieważ kolor upierzenia nie ma żadnego znaczenia dla prawidłowego lotu gołębi, dobiera się je w pary w zależności od prezentowanych przez nie umiejętności akrobatycznych. Są gołębie, które niektóre elementy lotu wykonują szczególnie dobrze: lepiej się wrzucają, lub lepiej robią słupek, lub lepiej wykonują fikołek itd. Takie gołębie należy łączyć z ptakami, u których te elementy akrobacji chcemy poprawić, mamy wtedy szanse uzyskać, u ich potomstwa, styl lotu, o który nam chodzi.
Umiejętności wykonywania akrobacji łączonych gołębi muszą się uzupełniać, tak, aby nie wybijały nadmiernie jedne elementy lotu nad drugimi. Zdarza się, że w niektórych liniach gołębi, lepiej latają samice, a w innych samce. Należy to również brać pod uwagę i nie wybrakować np. wszystkich młodych samic, tylko dlatego, że gorzej latają od samców.
Takle mają jeszcze jedną mało spotykaną cechę, a mianowicie często w gnieździe, z jednej pary jajek, wylegają się dwa samczyki, lub dwie samiczki. Zazwyczaj, (czyli nie zawsze) u innych gołębi wykluwa się w gnieździe jeden samczyk i jedna samiczka, u takli jednak jest to rzadkość. Ze względu na to zjawisko, należy wziąć pod uwagę, że możemy mieć na koniec sezonu dużą liczbę samców lub samiczek i brakowanie w ciągu sezonu lotowego przeprowadzać ze szczególną uwagą.
Żywienie i trening - w zasadzie można zastosować metodę żywienia, która preferują hodowcy z Mardin i Midyat Estel w Turcji, polegającą na doborze ziaren w zależności od okresu, w jakim znajduje się ptak i jego wymagań energetyczno-białkowych. Karmienie odbywa się raz dziennie, wieczorem i ptaki mogą najeść się do woli. Hodowcy stosujący ta metodę zakładają (i jak wskazuje praktyka słusznie), że dobry mardin się nie objada i zjada tylko tyle ziarna ile mu potrzeba do zapewnienia właściwego funkcjonowania organizmu. Według tureckich hodowców, w składzie powinny być takie ziarna, aby gołąb mało wydalał kału, czyli aby karma była wysokostrawna.
Inną metodą może być metoda stosowana w treningu tipplerów lotnych, z nieznacznymi modyfikacjami, które może wprowadzić hodowca (trener) w zależności od potrzeb.
Osobiście łączę te dwie metody. Późną jesienią i w zimie stosuję jęczmień zasypany w automatach, którego ptaki pobierają do woli. Wieczorem dodatkowo karmię połową porcji mieszanki różnych ziaren np. kukurydza, sorgo, rzepak, peluszka, pszenica, słonecznik, dari, proso, groch. Skład i proporcje dobieram w zależności od pozyskanego ziarna i potrzeb bytowych ptaków (pierzenie, pogoda itp.) . Można też się posiłkować gotowymi mieszankami dla gołębi pocztowych, lecz wolę sam dokonać wyboru jakości ziarna i jego proporcji w mieszance.
W zależności od pogody, a głównie temperatury powietrza, łączę ptaki w połowie lutego lub o miesiąc później. Wraz z przygotowanie do lęgów zmienia się skład mieszanki ziaren. W ciągu całego roku należy pamiętać o podawaniu mieszanek mineralnych i grytów.
Nawet, jeśli ptaki wychodzą na dwór i mogą pobierać jakieś składniki na swobodzie, to nigdy nie wiadomo, czy znajdą akurat takie składniki, których potrzebują.
W okresie treningu, każda grupa żywiona jest indywidualnie, a jedzenie racjonowane. Im bliżej jesieni i bardziej postępuje pierzenie się gołębi, skład mieszanki ulega również zmianie.
Trening takli przebiega różnorodnie w zależności od okresu rozwoju, w jakim znajduje się gołąb. Każdy hodowca może prowadzić trening jak uważa za stosowne i według własnej wiedzy. Liczą się tylko efekty, a te są różne. Najczęściej jednak, to słabi trenerzy uważają, że brak efektów lotu, to tylko wina gołębi. Nie zdają sobie nawet sprawy ile błędów popełniają w czasie przygotowania gołębi do lotów. Żadna literatura i opisy nie zastąpią również praktyki i wiedzy doświadczonych hodowców tej rasy. Zaczynać hodowlę należy od mniejszej ilości par, lecz sprawdzonej krwi, bo w hodowli mardin liczy się, jakość nie ilość. Również w locie, lepiej obejrzeć jednego ptaka dobrze wytrenowanego, niż 30 bezładnie miotających się po niebie, a niewykonujących prawidłowo żadnej akrobacji. Fikanie w zamkniętym pomieszczeniu np. na bazarach nie jest również żadnym miernikiem, jakości ptaka.
Trening warto rozpocząć z młodymi ptakami. Nawet starsze sprawdzone gołębie, które kupimy z lotu, w nowym miejscu nie muszą już latać tak jak u poprzedniego hodowcy.
Może jednak także nastąpić sytuacja odwrotna, że średnio latający ptak po zmianie właściciela i zastosowaniu właściwego treningu osiągnie lepsze efekty w locie. Dotyczy to jednak tylko ptaków, które w młodości intensywnie latały.
Po okresie 3-4 tygodni młode odsadzamy od rodziców. Można przyjąć zasadę, że im szybciej młode nauczą się jeść i pić oraz zostaną przeniesione do gołębnika dla młodych ptaków, tym szybciej osiągniemy z nimi efekty w pracy. Umiejętność pobierania pokarmu przez młode ptaki możemy sprawdzać, montując im w gniazdach (regałach) karmidełka z ziarnami. Jeśli szybko nauczą się jeść samodzielnie, to można je już odsadzać, gdy nie mają jeszcze w pełni rozwiniętych piór pod skrzydłami. Gołąbek uczy się najlepiej wszelkich zachowań do treningu, gdy jest możliwie jak najmłodszy.
Początkowo młode gołębie mają do woli karmy i picia, tak, aby okres przejściowy po odłączeniu, nie odbił się negatywnie na ich zdrowiu. Po dalszych dwóch tygodniach możemy juz racjonować karmę. W zależności od metody przyjętego treningu (np. z dropperem lub bez - rolę droppera mogą też oczywiście spełniać starsze takle, lecz nielatające) oswajamy młode gołębie z otoczeniem, uczymy wychodzenia przez otwarte drzwi przed gołębnik i wchodzenia do niego na nasze życzenie. Przydatna jest w tym celu "laska", czyli dłuższy kawałek pręta, oraz np. puszka z karmą. Gołębie reagują zarówno na dźwięk ziarna w puszce, z której codziennie wysypujemy ziarno podczas karmienia, jak i na delikatne, zaganiające ruchy trenera prętem.
Szczególnie w tym okresie można też korzystać z metod opisanych w treningu tipplerów angielskich, nieco je tylko modyfikując.
Po kilkunastu dniach takiego przyuczania możemy rozpoczynać treningi z młodymi. Najlepiej, gdy trenuje się ptaki w niewielkich grupach 7-9 sztuk z 2-3 starszymi ptakami, które nie są zbyt dobrymi lub chętnymi lotnikami (są na przykład linie gdzie lepiej latają samice lub samce). Zbyt duże stadko powoduje chaos w powietrzu, co nie sprzyja dobremu treningowi. Delikatnie płosząc stadko zmuszamy je do pierwszych lotów, prawie równocześnie wypuszczając kilka ptaków przed gołębnik, aby zwabić już latające młode. Na początku, im krócej będą latać młode, tym lepiej. Chodzi, bowiem tylko o wyrobienie w nich nawyku powrotu do gołębnika i nabraniu odwagi, oraz pewności lotu. Takie treningi powtarzamy tak długo, aż się nie upewnimy, że młode ptaki nabrały pewności siebie. Wtedy możemy już wycofać starsze ptaki ze wspólnego latania, lecz możemy także je teraz zamienić na inne, chętniej latające.
Młode początkowo będą latały 5 - 10 minut. Jest to normalne i nie ma się, czym zrażać, z dnia na dzień ich czas lotu będzie się wydłużał. Podczas tych lotów należy pilnie obserwować latające gołębie i dokonywać analizy ich lotu.
Po około 2 miesiącach będziemy już mieli obraz stadka, które gołębie latają wyżej, które chętniej, które jakby zatrzymują się w powietrzu, które najszybciej lądują itd. Na podstawie tych analiz możemy przenosić młode do innego stadka, tak by dobrać poszczególne stadka pod kątem lotu. Treningi początkowo należy prowadzić dwa razy dziennie, przez siedem dni w tygodniu, aby młode gołębie dobrze rozwinęły się fizycznie. W późniejszym okresie wystarczy trenować ptaka przez 4-5 dni w tygodniu, jeden raz dziennie.
W momencie, gdy wyłoni nam się gołąb, który zaczyna "skakać", wykonywać pełne ewolucje odłączamy go od stadka i trenujemy solo. Lot gołębi, a szczególnie solisty musimy oglądać od A do Z. Potrzebne jest to do dogłębnej analizy lotu i wyciągania prawidłowych wniosków, a co za tym idzie decyzji treningowych i hodowlanych.
Jeśli gołębie zaczynają nadmiernie się kręcić (fikać) w locie, a hodowca je brakuje ze stada, to nie dla tego, że to są złe gołębie, tylko, dlatego, że nie umiał z nimi właściwie postępować.
Ponieważ każdy element lotu jest ważny, czyli: start, nalatywanie, słupki, fikołki i lądowanie, to nie możemy iść sobie w czasie lotu gołębia np. na obiad, bo nie będziemy mieli pełnego obrazu lotu gołębia. To właśnie, dlatego hodowcy z Mardin chcą, aby gołąb latał do 4 godzin, lecz robił ewolucje w czasie, który są mu w stanie poświęcić, a nie, 14 z czego w większości poza ich wzrokiem. Hodujący 62 lata mardin, Sih Nezir Ensari wspominając swoją hodowlę, powiedział, że "nie wyobrażam sobie, aby przy lądowaniu gołębia nie było przy nim jego trenera". Rzeczywiście to trochę tak jakby podczas trwającego meczu piłkarskiego trener pojechał do domu zostawiając swoją drużynę.
Nie jest najważniejsze czy gołąb lata w danym dniu dobrze czy źle, należy być z nim i analizować jego lot. Czasami za ten zły lot wziąć część winy na siebie i zastanowić się, co zmienić w swoim postępowaniu z ptakiem, aby lot był lepszy.
Hodowla i trening mardin, to ciągła nauka i poszukiwanie wiedzy.
* Własne uwagi do wcześniejszych moich publikacji.
Gołębnik 8/2007
1) "Wielokrotnie (nawet do 40 razy) nadlatuje nad gołębnik, obniżając powoli lot, nie pikując w dół, po pewnym czasie zaczyna się wspinać 40-50 metrów w górę." W Mardin u Veysi Toparli zapewniano mnie, że jego gołębie nalatują nawet do 50 razy nad gołębnik, a wspinaczki zdecydowanie wyższe niż 50 metrów widziałem w Mardin.
2) Opisałem dwa typy konkursów organizowanych w Turcji. W rejonie Mardin spotkałem się z organizacją konkursu na jeszcze innych zasadach, które zamieściłem na mojej stronie.
3) Spotkałem się z innymi, źródłami informacji, według których typowa urfa nie musi mieć opuszczonych skrzydeł.
Gołębnik 9/2007
1) "Jednak konkretne efekty u gołębi z pierwszego lęgu widać dopiero jesienią." Robiąc jednak legi dość wcześnie np. połowa lutego, już w okolicach lipca będziemy mieli młode gołębie dobrze pokazujące ewolucje (dobrze "skaczące"), łącznie z nalatywaniem (wrzucaniem) i słupkami. Natomiast jesienią te gołębie będą już mocno zmieniać lotki i ich lot nie będzie emocjonujący.
2) "Dobrze latające starsze ptaki będą miały mocno "strzaskane" lotki I rzędu....". Zdanie jest nieco niefortunnie złożone i prowadzić może do błędnych wniosków. Takie, bowiem uszkodzenie lotek, nie jest absolutnie miernikiem, jakości lotu i nie oznacza to, że im bardziej "strzaskane" lotki tym lepszy ptak. Chodzi raczej o to, że są dobrze latające ptaki, mogą mieć takie lotki. W Turcji jednak, ptaki tak uszkadzające sobie lotki eliminuje się z hodowli, bardziej sobie ceniąc elastyczność lotek i kompletne skrzydła.
3) "Trenować takle można zarówno sprzed gołębnika (fot.8) jak i z klatki lotowej". Zależy to jednak od stylu lotu naszych takli i regulaminu lotu, gdyż takle często nalatujące nad gołębnik i dość długo latające nie nadają się do konkursów organizowanych przez np. DFU. Takie gołębie nie usiądą na widok droppera i przekroczą limit czasu, jaki mają wyznaczony do lotu.
Maciej Koliński